Ach, co to był za … spływ
Sto osób przy temperaturze stu stopni (Fahrenheita) raczyło się harcerstwem i wodš.
Poczštek wrzeœnia to tradycyjne harcerskie pożegnanie lata; to tradycyjny spływ pontonowy zorganizowany przez druha podharcmistrza Andrzeja Dymarczyka oraz kalifornijski Oœrodek Harcerski z Sakramento.
Pištkowe powitania nie majš końca. Ustawione w podobozach namioty, dumnie wyglšdajšca kuchnia przygotowane już były na powitanie przybywajšcych. Wieczorne ognisko rozpoczęlo wyczekiwany biwak. Nocne podchody, instruktorskie odprawy i warty były dopełnieniem żyjšcego w ciemnoœciach obozowiska.
Sobota to wspólny spływ. Walki wodne, odpoczynek, słońce, wspaniały posiłek na wodzie. Popołudniem wszyscy zmeczeni i uœmiechnięci wracajš na podobóz, tam Msza polowa, apel i znów ognisko. Ognisko, niby takie samo jak każde inne od lat, ale tak jak poprzednie zupełnie nowe w swoim rodzaju. Nadchodzi noc, a z niš długie, długie uciszanie wszystkich rozochoconych harcowaniem. W końcu sen.
Krzyk – Pobudkaaaaa stawia następnego ranka wszystkich na nogi. Gimnastyka, mycie i kolejny dzień przygód. W tę goršcš od samego rana niedzielę, harcerze kajakujš na pobliskim kšpielisku, wędrownicy zaœ spływajš na pontonach raz jeszcze - trudniejszš tym razem trasš. Tylko dla nich. Wszyscy już zaœ razem spotykajš się na wspólnym pieczeniu mięs, kolacji a póŸniej wracajš wieczorem na podobóz i znów ognisko, wypoczynek przy piosence, pokazy… gawęda. Gawęda o nich młodych i o tych, którzy tworzš to harcerstwo od lat…
Poniedziałkowe zwijanie podobozu przebiega coraz sprawniej z każdym rokiem. Zwinięte namioty, kuchnia i kajaki szybko spakowane. Wszyscy dumnie stajš na ostatnim apelu. Podziękowania, ogłoszenia, przykurzone flagi spuszczane przy słowach harcerskiego hymnu.
To wszystko trzeba przeżyć samemu… Przeżyj to Sam, jak mówi piosenka; przeżyj to sam.
CZUWAJ!
Druh Ryszard